Dawno już nie było takiej pięknej pogody. Chociaż dopiero początek marca a tu już słońce świeci jak opętane. Wszystkie dzieci siedzą teraz na świeżym powietrzu. Bawią się na placach zabaw, chodzą na wycieczki, do zoo - ogólnie rzecz biorąc czuje się wiosnę. Wszystkie dzieci z wyjątkiem moich urwisów. Na nic moje namowy, że na zewnątrz jest pięknie, że inne dzieci bawią się tam. One jakby nigdy nic siedzą przed komputerem i grają w gry. Rozumiem, gdy pada lub jest bardzo zimno, sama zgadzam się z nimi i zostaję w domu. Włączam wtedy bajki dla dzieci by moi chłopcy przestali choć na chwilę biegać po całym domu. Dawniej gdy byli mali, lubili kolorowanki. Ile wtedy było problemów z wszędzie leżącymi kredkami, farbkami czy plasteliną. Teraz choć jest porządek, to wcale nie jest dobrze. Komputer pochłonął ich na całego. Mogli by cały dzień siedzieć i grać. Czasem tylko słyszę sprzeczki, że ten już za długo gra i musi być zmiana. Zupełnie ich nie rozumiem. Za moich czasów dzieci były bardziej aktywne ruchowo a przede wszystkim społeczne. Czytała m gdzie w magazynie, że gry wcale nie są takie złe. Rozwijają umysł dziecka, sprawiają, że jego inteligencja rośnie, ale jakoś ciężko mi w to uwierzyć. Chyba mam na nich sposób. Zasymuluję zepsuty komputer. Odepnę kabel od klawiatury. Dzieci są jeszcze za małe by się zorientować. Powiem im wtedy, że komputer musi być naprawiony a w tym czasie niech pójdą pobawić się z rówieśnikami. W najbliższych dniach postaram się przyglądnąć się w co grają moi mili. Chyba zacznę ich lepiej pilnować. |